niedziela, 17 września 2017

Dożynki ziemniaczane w Chrząstowie


Frytki, placki ziemniaczane, sałatka warzywna, pierogi, chipsy, kluski śląskie, zapiekanka, kapuśniaczek - co łączy te wszystkie pyszności???, oprócz tego, że na samą myśl o nich cieknie nam ślinka... 

To ziemniaki!

Inaczej nazywane też  -  w zależności od regionu Polski - kartofle, pyry, bulwy, persaki, kulaski, zimioki, burki, perzaki, tywki, gardzole, kobzole.

Ziemniak jest pospolitym, wspaniałym warzywem, przyrządzanym w naszych kuchniach na różne sposoby. Można z niego wyczarować setki pysznych, a co najważniejsze niedrogich potraw.

To właśnie ziemniaki w sobotę 16 września zajmowały w Chrząstowie sztandarowe  miejsce.  Większość mieszkańców wioski jest już po wykopkach, a ziemniaki są odpowiednio zabezpieczone  na zimę w kopcach, śpiżarniach i piwnicach. Można było więc spokojnie świętować dożynki ziemniaczane zorganizowane  pod nazwą "Święto Pieczonego Ziemniaka".

Imprezę rozpoczęła Dyrektor Szkoły Podstawowej w Chrząstowie Pani Monika Szczebak, która przywitała wszystkich przybyłych gości, życzyła udanej zabawy i smacznej konsumpcji.


Na plac szkolny przybyli uczniowie ze swoimi rodzicami, nauczyciele, mieszkańcy Chrząstowa oraz okolicznych miejscowości.



Na festynie nie zabrakło również przedstawicieli lokalnej władzy z wójtem Gminy Mielec Panem Józefem Piątkiem na czele oraz sołtysa Chrząstowa Pana Ryszarda Szostaka.

Od lewej: wójt Gminy Mielec Pan Józef Piątek, sołtys Chrząstowa Pan Ryszard Szostak, mieszkaniec Chrząstowa Pan Marek Guła 

Na wszystkich przybyłych gości czekało mnóstwo atrakcji. Jedną z nich były stoiska kulinarno - dekoracyjne przygotowane wspólnie przez uczniów z poszczególnych klas, ich rodziców i nauczycieli. Zarówno w dekoracjach jak i w potrawach królował ziemniak.  Każdy z gości mógł spróbować tych pyszności i nacieszyć oczy barwnymi ozdobami. 









   
Oprócz degustacji dań przygotowanych na stoiskach każdy mógł upiec sobie kiełbaskę oraz ziemniaki na ognisku, a później je skonsumować. 



Uczestnikom Pikniku umilała czas Agencja Eventowa "Alternatywa" z Mielca, a motywem przewodnim imprezy był dziki zachód.





To właśnie pod okiem wodzirejów z Agencji odbyły się liczne rozgrywki i zabawy dla dzieci i ich rodziców, którzy mogli wykazać się szybkością, zwinnością, pomysłowością. Wszystkie cieszyły się ogromnym powodzeniem i budziły nie lada emocje.










Najwięcej emocji wzbudziła konkurencja, która polegała na wyciągnięciu bez użycia rąk, jabłka umieszczonego w misce wypełnionej wodą. Choć zadanie to wymagało dużej odwagi, ale i sprytu, to zarówno dzieci jak i rodzice poradzili sobie znakomicie.






Nie zabrakło też wspólnych tańców w rytm muzyki wprost z dzikiego zachodu.








Atrakcją festynu, która cieszyła się sporym powodzeniem była możliwość postrzelania z łuku. Każdy z zainteresowanych miał do wykorzystania 3 strzały. Ta wydawać by się mogło "pierwotna" zabawa sprawiła dzieciom nie lada frajdę. Ustawiła się do niej długa kolejka.





W sobotę po raz pierwszy dzieci mogły skorzystać  z nowej zjeżdżalni i zwierzątek bujaków, które w ubiegłym tygodniu zamontowano na placu szkolnym.





A na koniec imprezy nie mogło zabraknąć wspólnego zdjęcia, choć już w mocno okrojonym gronie :-)





Festyn okazał się świetną sposobnością do promocji aktywności fizycznej i czynnego wypoczynku, a przy tym okazją do wspaniałej zabawy dla małych i dużych. Poprzez taką wspólną zabawę umacniają się więzi rodzic - dziecko, ale też pogłębia się integracja społeczności szkolnej i wszystkich mieszkańców Chrząstowa. A to wszystko przy przygrywających  dźwiękach  muzyki, na świeżym powietrzu i przy suto zastawionych stołach.


Tak miła i udana impreza nie mogłaby być zorganizowana, gdyby nie owocna współpraca dyrekcji, nauczycieli, rodziców, uczniów, lokalnych organizacji, lokalnych aktywistów, władz, sponsorów, którzy nie szczędzą sił i czasu dla dobra naszej lokalnej społeczności.  Serdecznie im za to dziękujemy! Dziękujemy i czekamy na następną tak udaną i "pyszną" imprezę w Chrząstowie.

niedziela, 6 sierpnia 2017

Sobota z Paryżem w tle

W sobotę uczestniczyłam w spotkaniu Mieleckiej Grupy Niezrzeszonych Prozaików. Na spotkaniu tym czytany był mój utwór "Paryż w piątek 13-tego".
Na obszerną relację, zdjęcia oraz film ze spotkania zapraszam na stronę MGNP : 


Poniżej foto - relacja ze spotkania (podkradziona ze strony grupy:-)


Dziękuję bardzo wszystkim, którzy przybyli do "Cukierni u Borowskiej", aby wysłuchać fragmentów mojej książki. Wielkie ukłony w stronę pań z grupy Senior Show, które swoimi pięknymi strojami i występem muzycznym uświetniły spotkanie.  DZIĘKUJĘ!!!

































czwartek, 27 lipca 2017

ZAPROSZENIE

Serdecznie zapraszam miłośników czytania i słuchania na spotkanie literackie Mieleckiej Grupy Niezrzeszonych Prozaików. Spotkanie odbędzie się 05.08.2017 r. (sobota) w "Cukierni u Borowskiej" w Mielcu (ul. Niepodległości 5), o godz. 16:00. Tym razem będzie czytany fragment mojej książki "Paryż w piątek 13-tego", a także wystąpi zespół Senior Show. 
Więcej szczegółów na poniższym plakacie. 

Serdecznie zapraszam.

Relację ze spotkania oczywiście znajdziecie na moim blogu :-)



środa, 12 lipca 2017

Nowy sołtys Chrząstowa

Sołtys to przedstawiciel lokalnej społeczności, przeważnie wiejskiej. Od 1990 roku jest organem wykonawczym sołectwa (czyli pomocniczej jednostki administracyjnej gminy).
Sołtys jest wybierany przez zebranie wiejskie (czyli walne zgromadzenie wszystkich dorosłych mieszkańców sołectwa). Jego działalność wspiera rada sołecka.
  
Do jego głównych kompetencji należy:
- reprezentowanie sołectwa na zewnątrz
- zwoływanie zebrań wiejskich
- realizacja uchwał rady gminy dotyczących sołectwa
- dokonywanie poboru podatków: rolnego i leśnego, (w zakresie ustalonym przez radę gminy)
- uczestnictwo w sesjach rady gminy, a także w pracach jej organów (bez prawa do głosowania)
- uczestnictwo w posiedzeniach komisji rady gminy, jeśli rozpatrywane są sprawy sołectwa.  

28 maja 2017 r. w Szkole Podstawowej w Chrząstowie odbyło się przedterminowe wyborcze zebranie wiejskie z udziałem wójta Gminy Mielec Pana Józefa Piątka. Na spotkaniu tym mieszkańcy Chrząstowa dokonali wyboru sołtysa. Został nim Pan Ryszard Szostak. Na urzędzie zastąpił tragicznie zmarłego Pana Tadeusza Tacika.


Nowy sołtys Chrząstowa Pan Ryszard Szostak
Ryszard Szostak

- urodzony 15 lutego 1956 roku w Mielcu

- żonaty (żona Teresa), dwoje dzieci  (Katarzyna i Bartłomiej), dwie wnuczki (Wiktoria i Oliwka)

- mieszkaniec Chrząstowa od 13 lat (Chrząstów 48)





 Nowo wybranemu sołtysowi zadałam kilka pytań:

- Serdecznie gratuluję wyboru. Jak się Pan czuje w nowej roli?

Dziękuję mieszkańcom Chrząstowa za tak duże poparcie. Dostałem aż 92% głosów, co świadczy o tym, że mieszkańcy mocno mi zaufali. Jak potoczą się dalej nasze wzajemne relacje to czas pokaże. Liczę, że znajdziemy wspólny język. 

- Czy uczestniczył Pan już w sesji rady gminy lub pracach jej organów?

Tak, uczestniczyłem w sesji rady gminy. Uważam, że warto być obecnym na takich zebraniach, chociaż w tym momencie jako sołtysi nie mamy dużej pozycji.

- Czy widzi Pan potencjał we wsi Chrząstów, biorąc pod uwagę położenie, mieszkańców, infrastrukturę itp. ?

Jako sołtys sprawujący swą funkcję od niedawna, a więc krótki okres czasu ciężko mi konkretnie coś powiedzieć. Na pewno jest to pokaźna miejscowość, zadbana, rozwijająca się, ale wciąż jeszcze jest dużo do zrobienia. I ja widzę takie szerokie pole do działania w mojej miejscowości. Nie ukrywam, że liczę mocno w tym zakresie na pomoc i współpracę ze strony władz gminy.
Chciałbym, aby budynek OSP nabrał wigoru. Aby był taką wizytówką Chrząstowa. Liczę, że zarząd OSP wspólnie z urzędnikami gminy znajdą mądre rozwiązanie . Są to młodzi ludzie, wiedzą co chcą.
Ja ze swojej strony natomiast chciałbym "obudzić mieszkańców" mojej miejscowości, zachęcić do integracji, do aktywnego włączania się do życia naszej społeczności.

- Co według Pana można byłoby jeszcze zrobić dla naszej miejscowości, co ewentualnie poprawić, co gruntownie zmienić, co jeszcze wybudować?

Nie ukrywam, że bardzo chciałbym, aby do naszej szkoły powróciła przychodnia lekarska. Zbyt duże nakłady zostały w nią zainwestowane, a potem tak po prostu została zniszczona.  To był wielki cios dla mieszkańców.
Bardzo ważnym celem jest także budowa chodnika na "Grobli" (w kierunku Zakładu Doświadczalnego).  Mieszkańcy tego terenu nie czują sie bezpiecznie na drodze. Poza tym brak jest tam odpowiednich znaków drogowych.

- Co Pan sądzi o kondycji naszej Straży Pożarnej, która wydaje się - w porównaniu z pobliskimi jednostkami - prezentuje się dość blado?

Ciężki temat dla mnie, ale ewidentnie w naszej jednostce coś pękło. Nie jest to ta straż pożarna co dawniej. Nawet w zawodach strażackich nie było naszej reprezentacji...
Nie umiem znaleźć przyczyny tego stanu. Musi zarząd OSP to wszystko przeanalizować. Ja ze swojej strony mogę obiecać, że będę im pomagał z całych sił. Zawsze mogą na mnie liczyć.

- Organem pomocniczym sołtysa jest rada sołecka. Może Pan przypomnieć mieszkańcom Chrząstowa jej skład?

W skład rady sołeckiej wchodzą następujący mieszkańcy naszej miejscowości:

- Ciejka Patryk
- Duszkiewicz Krystyna
- Gawryś Andrzej
- Kilian Józef
- Pyź Józef
- Pyź Paweł
- Sałek Andrzej
- Walas Kazimierz
- Wieczerzak Krzysztof

Liczę na miłą współpracę z nimi.


Serdecznie dziękuję za rozmowę i życzę owocnego sprawowania urzędu. 

niedziela, 9 lipca 2017

Przedsiębiorczy Chrząstów

Przejeżdżając przez Chrząstów co rusz mijam  przy posesjach bilbordy reklamowe firm.  Stwierdzam więc, że mieszkańcy Chrząstowa to bardzo przedsiębiorczy ludzie. Nie boją się ryzyka, zakładają swoje przedsiębiorstwa i osiągają sukcesy. I nie są to ludzie, którzy dziedziczą firmy po rodzicach, albo pochodzą z rodzin o bogatych tradycjach biznesowych. Sami poszukują własnej drogi, która pozwala im spełniać się zawodowo, a niejednokrotnie także realizować swoje pasje.

   
Sprawdzam jak to wygląda w CEIDG. Rzecz się ma następująco:  35 podmiotów aktywnych, zarejestrowanych pod adresem Chrząstów. I bardzo dobrze, bo taka przedsiębiorczość na wsi ma istotny wpływ na rozwój całego regionu, w tym także na osiedlanie się. Jeśli bowiem w pobliżu jest fryzjer, sklep, mechanik samochodowy, ubezpieczyciel czy firma od remontów, to dlaczego tu nie zamieszkać???


Wykaz firm aktywnych, zarejestrowanych pod adresem: Chrząstów (stan na: lipiec 2017, źródło: CEIDG):


1. "WALMER" Zakład Produkcyjno - Usługowy - Sławomir Walas. Przedsiębiorca: Sławomir Walas   
2. "WALMER" Zakład Usługowo - Produkcyjny - Wojciech Walas.  Przedsiębiorca: Wojciech Walas
3. AGENT UBEZPIECZENIOWY - Kapinos Janina.  Przedsiębiorca: Janina Kapinos
4. AGENT UBEZPIECZENIOWY - Kapinos Tadeusz. Przedsiębiorca: Tadeusz Kapinos
5. AW-TECH Wiesław Piechota. Przedsiębiorca: Wiesław Piechota
6. Biała Perła Bartłomiej Duszkiewicz.  Przedsiębiorca: Bartłomiej Duszkiewicz
7. Borrows Paweł Borowiec. Przedsiębiorca: Paweł Borowiec
8. D POWER Damian Trela.  Przedsiębiorca: Damian Trela
9. DANSPAW Daniel Parylak.  Przedsiębiorca: Daniel Parylak
10. FHU "SZOGUN" Leszek Krępa.  Przedsiębiorca: Leszek Krępa
11. Firma Handlowo Usługowa Andrzej Rumak. Przedsiębiorca: Andrzej Rumak
12. FIRMA HANDLOWO-USŁUGOWA "KAROLA" Tomasz Markowski.  Przedsiębiorca: Tomasz Markowski
13. FIRMA USŁUGOWA Jolanta Habiba.  Przedsiębiorca: Jolanta Habiba
14. Firma Usługowa TEMA s.c. Małgorzata Chruściel, Teresa Leś - Małgorzata Chruściel. Przedsiębiorca: Małgorzata Chruściel
15. Firma Usługowa TEMA s.c. Małgorzata Chruściel, Teresa Leś -Teresa Leś.  Przedsiębiorca: Teresa Leś
16. FIRMA USŁUGOWO-BUDOWLANA HENRYK KĘDZIOR.  Przedsiębiorca: Henryk Kędzior
17. Firma Usługowo-Handlowa "TRANS-MAJAWORO" Ciejka Maciej. Przedsiębiorca: Maciej Ciejka
18. Jarosław Miotła - Firma Wysokościowa "CZEKAN" . Przedsiębiorca: Jarosław Miotła
19. Kancelaria Brokerska "PREKURSOR" Janusz Wieczerzak.  Przedsiębiorca: Janusz Wieczerzak
20. Karolina Łempicka- Event & Sport. Przedsiębiorca: Karolina Łempicka
21. MARGO77 HANDMADE - MAŁGORZATA MIODUNKA.  Przedsiębiorca: Małgorzata Miodunka
22. MAR-TRANS USŁUGI TRANSPORTOWE MARIAN PRZYWARA.  Przedsiębiorca: Marian Przywara
23. Millenium Studio Tańca Marta Ziółkowska. Przedsiębiorca: Marta Ziółkowska
24. MOLI DECOR Monika Serafin.  Przedsiębiorca: Monika Serafin
25. Moto Solid Plus Batog Lucyna.  Przedsiębiorca: Lucyna Batog
26. Sklep Spożywczo-Przemysłowy u Sylwii - Sylwia Krępa.  Przedsiębiorca: Sylwia Krępa
27. Sprzedaż Artykułów do Produkcji Rolnej - Pyź Stanisława.  Przedsiębiorca: Stanisława Pyź
28. Supreme Arkadiusz Bielaska.  Przedsiębiorca: Arkadiusz Bielaska
29. TAXI OSOBOWE Damian Janeczko.  Przedsiębiorca: Damian Janeczko
30. Turbo-Reg Kapinos Andrzej. Przedsiębiorca: Andrzej Kapinos
31. Usługi Remontowo - Budowlane Karol Gawryś.  Przedsiębiorca: Karol Gawryś
32. USŁUGI ZWYŻKĄ Marcin Gawryś.  Przedsiębiorca: Marcin Gawryś
33. ZAKŁAD FRYZJERSKI "GOŚKA" MAŁGORZATA SUROWIEC. Przedsiębiorca: Małgorzata Surowiec
34. Zakład Metalowy DAMAR Damian Mordec.  Przedsiębiorca: Damian Mordec
35. ZPUH DAMET Adam Pietras.  Przedsiębiorca: Adam Pietras



Poniżej przedstawiam kilka zdjęć bilbordów (te, które mam "po drodze") 










wtorek, 6 czerwca 2017

"Paryż w piątek 13-tego" fragment (3)

Obudziwszy się, znów nie była w stanie ocenić, ile czasu spała. Powoli uniosła powieki. Wykonanie tej tak, mogło by się wydawać, naturalnej i prostej czynności sprawiło jej ból. Zaraz potem do sali wszedł doktor w asyście pielęgniarki i psychologa. Zupełnie jakby obserwowali ją przez weneckie lustro i czekali w gotowości, aż tylko otworzy oczy.

– Jak się pani czuje? – zapytał lekarz.

Kobieta mimo ograniczonej zdolności logicznego myślenia wyczuła, że jego pytanie było raczej kurtuazyjne niż podyktowane rzeczywistą troską o jej samopoczucie, więc nie udzieliła na nie odpowiedzi, tylko wodziła nieufnym wzrokiem po członkach personelu medycznego. Od lekarza, przez pielęgniarkę, po psychologa. „Co się dzieje? Po co oni tu wszyscy przyszli?” – pytania piętrzyły się w jej głowie. Doktor obejrzał jej opatrunki na nodze, po czym przeszedł do meritum.

– Pani Célio. Jesteśmy tu wszyscy po to, aby pomóc pani podjąć bardzo ważną decyzję.

Słowa te zdawały się potwierdzać przypuszczenia kobiety. Przypuszczenia, że sytuacja jest skomplikowana.

– Jaką, do cholery, decyzję?! – wybuchnęła poirytowana tymi podchodami.

– Proszę się nie denerwować, już pani wszystko wyjaśniam – kontynuował lekarz.

Przysunął krzesło do łóżka i powoli, bez używania skomplikowanego języka medycznego, począł tłumaczyć kobiecie sytuację.

– Chcemy pani pomóc w podjęciu decyzji o oddaniu narządów pani córki.

– Nie wierzę! Nie wierzę! Nie wierze, że to się dzieje naprawdę! – powtarzała w kółko, kręcąc z niedowierzaniem głową, w nadziei, że się przesłyszała.

Doktor zaś kontynuował spokojnym tonem:

– U pani córki… – zaczął, ale jego wypowiedź natychmiast została przerwana.

– To znaczy, że ona tutaj jest?

– Tak. Fatima przebywa u nas w szpitalu, ale nie możemy jej już pomóc. Niestety, potwierdziła się diagnoza postawiona przez lekarza na miejscu zdarzenia. Stwierdzono u niej śmierć mózgu, czyli faktycznie prawdziwą śmierć. Ustało krążenie krwi w mózgu, co spowodowało jego nieodwracalne uszkodzenie. Ponieważ bardzo szybko po zdarzeniu trafiła do nas, podłączyliśmy ją do aparatury podtrzymującej życie, ale tylko po to, żeby jeszcze przez pewien czas utrzymać pracę pozostałych narządów. Ale faktycznie ona już nie żyje. Po przeprowadzeniu serii specjalistycznych badań stwierdziliśmy, że może być ona dawcą organów dla innych potrzebujących, którzy ucierpieli w zamachach. Mamy w szpitalu masę rannych w krytycznym stanie. A ona była zdrową dziewczynką…

– Skoro ona tutaj jest to ją ratujcie! Niech pan nie opowiada mi takich rzeczy! Słyszy pan ?! Słyszycie?! Ratujcie ją! Na co jeszcze czekacie! Jeśli trzeba, weźcie narządy ode mnie i ratujcie ją! – kobieta wrzeszczała jak w transie na cały pokój.

– Niestety, nie możemy już nic dla niej zrobić. Ale ona może zrobić wiele dla innych. Podarować im najwspanialszy dar. Życie. Dlatego potrzebujemy pani zgody. Wiem, że to nieodpowiedni moment, ale decyzję trzeba podjąć szybko, zanim…

– Zanim co?! Zanim moja córka pójdzie do piachu?! – matka dziewczynki przerwała mu z wściekłością w głosie.

– Zanim będzie za późno dla innych – dokończył lekarz.

Célia wybuchła płaczem. Łzy leciały jej ciurkiem po policzkach. A rozmowa trwała.

– Mam pozwolić na pokrojenie mojego dziecka i odarcie go ze skóry jak jakiegoś świniaka?!

– Zapewniam, że podczas zabiegu ciało zmarłego traktowane jest z należytą czcią. Z jego ciała wyjmowane są tylko te narządy, które zostały zakwalifikowane do przeszczepu. Pani córeczka nie życie, więc nie będzie czuła żadnego bólu. Zapewniam też, że…

– Dość już! Dość! Niech pan przestanie mi opowiadać takie szczegóły! Nie chcę tego słyszeć!

– Wiem, że jest to bardzo trudny dla pani moment. Dla nas wszystkich. To, co stało się wczoraj, jest szokiem nawet dla nas, choć niejedno podczas naszej pracy już widzieliśmy. Wiem, że czuje pani złość i bunt, to naturalny etap w konfrontowaniu się ze śmiercią kogoś bliskiego. Pomożemy pani przez to przejść. Tymczasem proszę się zastanowić, spokojnie przemyśleć sprawę. A może właśnie taki gest nada tej… niepotrzebnej, tragicznej, zupełnie niezrozumiałej śmierci jakiegoś sensu?

– Mój mały, kochany aniołek!


– Pani aniołek zapewne poszedł prosto do nieba, ale niech nie zabiera tam swoich narządów. Są potrzebne tutaj. 

niedziela, 7 maja 2017

"Paryż w piątek 13-tego" fragment (2)

Nie oddalili się jednak zbyt daleko, ledwie przekroczyli próg.

– Szybko, na ziemię! – zdążył tylko wykrzyczeć Enzo, widząc z daleka nadjeżdżający samochód z otwartą szybą i wyciągniętą w ich kierunku lufą karabinu. Szarpnął ostro Célię i Fatimę. Wszyscy z impetem upadli na bruk.

Było ich dwóch. Podjechali czarnym Seatem. Wyskoczyli na ulicę z bronią dużego kalibru w rękach. Otworzyli ogień do gości restauracji. Ludzie krzyczeli, a oni strzelali i strzelali. Zaraz po tym, jak gdyby nic, wsiedli do wozu i odjechali. Tak po prostu. Wszystko odbyło się w błyskawicznym tempie, trwało zaledwie kilkanaście sekund, ale skutki tej szarży były koszmarne. Tragiczne. Przerażające. I… nieodwracalne.

Najbliższe otoczenie „La Belle Équipe” przedstawiało iście apokaliptyczny widok. Szyby w oknach popękały. Dziury w ścianach budynku były wielkości gęsich jaj. Gdzieniegdzie nawet strusich. Dookoła walało się pokruszone szkło i odkruszony tynk. Wszędzie była krew. Na chodniku, ulicy, ścianach budynku, schodach, stolikach… Ludzie siedzący przed kilkoma chwilami na krzesłach osuwali się z nich na ziemię już martwi. Ci znajdujący się w środku, którzy przeżyli, leżeli nieruchomo na posadzce. Inni siedzieli w kucki skuleni przy ścianach. Jeszcze inni chowali się pod krzesła, pod stoły, za bar, wciąż szukając schronienia. Jakby myśleli, że za chwilę nastąpi ponowny atak, że to jeszcze nie koniec. Histerycznie krzyczeli. Wzywali pomocy. Inaczej było na zewnątrz. Tam nikt już nie krzyczał. Większość była martwa. Ci natomiast, w których tliła się jeszcze iskierka życia, znajdowali się w głębokim szoku. Potrzebowali czasu, aby dojść do siebie, zrozumieć, co się stało i wzywać pomocy.

Jednym z nich był Enzo. Wprawdzie ocknął się po paru sekundach, ale bez świadomości tego, co nastąpiło. Przez jakiś czas trwał w bezruchu, otępiały i zdezorientowany. Gdzie się znajdował? Co się stało? Nie potrafił sobie odpowiedzieć na te pytania. W jego głowie była jedna, wielka, czarna dziura. Nic więcej. Cały ociekał krwią. Krwawił z nosa i z rozcięcia na policzku. Nie mógł ruszać nogami. Odłamki szkła powbijały mu się w kończyny niemalże na całej ich powierzchni. Czerwona maź wypływała z jego ran powoli, ale nieprzerwanie. Każdy, najmniejszy nawet ruch, sprawiał mu dotkliwy ból.

Po kilku minutach z wolna zaczął odzyskiwać zdolność logicznego myślenia. Rozejrzał się dookoła. Przyszło mu to z najwyższym trudem, ale jednak podjął ten wysiłek. Najpierw patrzył na wszystko, co działo się obok niego, bezmyślnie, a potem z coraz większym niedowierzaniem. Nie mógł się opanować. Ale obserwował otoczenie. Rozciągający się przed jego oczami widok był makabryczny. Tuż obok niego znajdował się stolik pary, która jeszcze przed paroma minutami celebrowała swoją miłość. Ona leżała na boku, z ręką wyciągniętą przed siebie, jakby po coś sięgała. Pośrodku czoła miała dziurę wielkości guzika od spodni. To była rana po pocisku. Wyciekała z niej szarawa, maziowata substancja, która jeszcze przed chwilą była mózgiem. Na jej twarzy malował się wyraz przerażenia. Krew kapała na bukiet czerwonych róż, wzmacniając intensywność ich koloru. Obok niej – on. Jego głowa osunęła się bezwładnie ze stolika i uderzyła o kostkę brukową. Krew, która rozbryznęła się dokoła, dosięgnęła i twarzy Enza. Wytarł ją rękawem, choć nieco sztywno, ale jednak poruszał ręką. A oni leżeli teraz obok siebie, zewsząd otoczeni kolorem miłości i śmierci.


Za nimi leżała kolejna kobieta. Miała ręce rozrzucone na boki, a z jej nosa i uszu ciekła krew. Szeroki naszyjnik, bogato inkrustowany szlachetnymi diamentami, wciąż zdobił jej zakrwawioną szyję. Sukienka w kwiaty, w którą była ubrana, przybrała czerwoną barwę. Kobieta ściskała w dłoniach okulary. Były połamane. Metalowe oprawki pokaleczyły jej palce. Obok niej – mężczyzna, w dobrze skrojonym garniturze, lecz z nienagannego fasonu ubioru pozostały tylko wspomnienia. I z jego szarego koloru również. Prawą dłoń miał poranioną drobinkami szkła z rozbitego kufla. Próbował jeszcze się podnieść, ale nie starczyło mu na to siły. Krew trysnęła z niego dalej, niż ktokolwiek potrafiłby splunąć.

– Do jasnej cholery! Czy to się dzieje naprawdę? – Enzo nie mógł uwierzyć w to, co widział.

Odkaszlnął kilka razy i poruszył mięśniami wokół warg. Desperacko też otwierał usta, aby wciągnąć do płuc choć odrobinę powietrza. I patrzył dalej. Widział mieszkańców okolicy przynoszących z domów własne prześcieradła, by przykryć nimi ciała. W większości były one białe. Znał tych ludzi. Jednych osobiście, innych z widzenia. Mieszkali przecież na Rue de Charonne. On też.

I one.

– O Boże! Célia, Fatima! – do jego mózgu w jednej sekundzie został wysłany impuls. I w jednej chwili odzyskał jasność myślenia.


– Gdzie one są?